Nasi Klienci ostatnio pytają nas, czy w dobie koronawirusa windykacja ma sens? Przecież sądy są zamknięte, ludzie czekają na pieniądze, nie wiadomo czy będzie z czego ściągnąć należność. Co im odpowiadamy? Nie tyle, że ma sens, a jest to najlepsze rozwiązanie z możliwych.
Owszem sądy nie działają, terminy nie biegną, ale sądy nie przeprowadzają rozpraw, co nie znaczy, że zupełnie przestały funkcjonować. Zdecydowana większość sądów normalnie prowadzi postępowania które nie wymagają przeprowadzenia rozprawy. Można więc wnosić pozwy, nadal otrzymujemy nakazy zapłaty i klauzule wykonalności (w sprawach wszczętych wcześniej), nadal przekazujemy sprawy do egzekucji komorniczej.
Terminy nie biegną – owszem nie biegną, ale zaczną biec po zakończeniu stanu zagrożenia epidemiologicznego lub stanu epidemii. Pytanie, czy wówczas chcecie żeby waszemu dłużnikowi mijał 2 tygodniowy termin na wniesienie sprzeciwu lub zarzutów, czy dopiero wówczas chcecie wnosić sprawę do sądu i czekać kilka miesięcy na nakaz? Odpowiedź jest oczywista.
Ostatnim argumentem jest to, ze ludzie mają problemy finansowe i nie wiadomo, czy uda się odzyskać należności. Oczywiście trzeba zrozumieć, że koronawirus spowodował problemy finansowe i to takie które część firm doprowadzą do upadłości. I jakkolwiek wszystkim należy współczuć to przecież naszym zadaniem jest odzyskanie waszych pieniędzy. Szanse na to wzrosną zdecydowanie, jeśli będziecie jako pierwsi egzekwować swoje należności, a nie czekać na całą kolejkę wierzycieli czy syndyka.
Tak więc czy teraz windykacja ma sens? Owszem ma, co więcej szybka i sprawna windykacja przeprowadzona natychmiast może być jedyną szansą na odzyskanie waszych należności.